Lato, lato...;(
No i czas pożegnać na dobre tegoroczne wakacje. Aura i tak coraz bardziej przypomina o jesieni, która lada chwila nadejdzie. Ale na przekór powspominam jeszcze uroki lata, które dało mi zakosztować mojej ulubionej pogody i
(jak widać) poznać kolejne ulubione zwierzęta;-). Jednak tak pięknie nie może być u nas, więc w Polsce mój komputer stoczył przegraną walkę z lipcową burzą, następnie ja stoczyłam tygodniową zwycięską walkę z konfiguracją Kubuntu 8.04 na nowiuteńkim przenośnym sprzęcie;-). Oswajanie konsoli daje jednak naprawdę dużą satysfakcję, niezależnie od widniejąchych na systemowym zegarze poźnych godzin nocnych;). Szybko jednak musiałam oderwać się od komputera i poczynić przygotowania do najważniejszego i najpiękniejszego wesela na jakim byłam. Będzie co odsypiać tej jesieni;-). A zapowiada się ona dość ciekawie...w pracy szykują się zmiany na gruncie i materialnym i internetowym, ale o tym w swoim czasie, jeśli wszystko się uda:). Szykują się również warsztaty dziennikarskie dla bibliotekarzy! To musi wypalić, nie ma innego wyjścia:). Jesień jesienią...a ja już nie mogę się doczekać kolejnego lata, kolejnego wyjazdu (na którym pewnie parę razy wpiszę librarian w odpowiednie rubryki;-), upalnej pogody i innego niż nasz klimatu...a może założę gdzieś bibliotekę w samym środku Afryki;-)? Jak księgozbiór nie dopisze to spopularyzuję biblioteki cyfrowe;). Wszak Śląska Biblioteka Cyfrowa z oazy na Saharze śmiga idealnie:D

0 komentarze:
Prześlij komentarz